.

.

wtorek, 21 lipca 2015

Pływanie z kotem

Tyle roboty że nie ma kiedy pisać...


U mnie w miarę ok. Z tego co wiem Meluzyna stoi u rodziców i czeka na lepsze czasy aż wrócę z roboty. Na razie myślę o zamówieniu masztu ale musi to jeszcze chwilę poczekać.

W zadość uczynienie wszystkim śledzącym opiszę jak to bujam się od miesiąca z moim towarzyszem niedoli. Otóż z racji równego podziału obowiązków w domu musiałem zaopiekować się kotem. Jako że od Maja mieszkam na jachcie to i kot znalazł tu swój dom. Tak ! prawdziwy kot ! taki z czterema łapami co goni myszy, żaby, wierny degustator wszystkiego co w portach złowią wędkarze i taki który niby jest głuchy ale dźwięk otwieranej puszki usłyszy z kilometra jak nie lepiej.

Buran (bo tak się nazywa, imię te nosiła perska księżniczka), mimo powszechnej że koty są przywiązane do miejsca raczej przywiązuje się do ludzi (zwłaszcza tych którzy zapełniają mu michę). Po pierwszym rejsie na Majówkę już wiedziałem że jacht to raj dla mojego kota. Tyle miejsc ! Tyle drapaka! no i jaskółki w których można się schować...  no i tylu ludzi którzy ze zdziwioną miną mówią o ! To kot !  i odpowiedź zawsze ta sama "tak tak to jest kot" - pana kot ? - tak mój... - i on pływa ??!! - Nie ... koty nie lubią pływać ale ten akurat to wyśmienity żeglarz. Ironiczny tekst ale od początku jego pisania już miałem na pokładzie 3 gości w sprawie kota :) miło :)

No i żeby nie przedłużać i opowiadać jak to fajnie jak to pięknie i cudownie - bo tak jest kilka suchych faktów o tym co przygotować na rejs z kotem

Z informacji technicznych :

- Kot w szelkach musi być wraz z przyczepionym numerem telefonu
- Kuwetę warto przykleić do podłogi i mieć z wyższą burtą co by się nie sypało na przechyłach
- Do kuwety obowiązkowo żwirek sylikonowy (inne strasznie śmierdzą)
- Trzeba pilnować by woda była w misce i nie zamykać jachtu szczelnie tak samo jak samochodu w upały !!!
- Lepiej trzymać na smyczy na dzikich miejscach (raz Buran pobił się z lisem - rudy przegrał no ale..)
- Pierwszy dzień lepiej odpuścić z szaleństwami na wodzie. Niech się oswoi z ruchem jachtu.

 Co warto mieć :
- Kuweta + żwirek sylikonowy
- Micha na wodę i szamę (podgumowana co by nie jeździło na przechyłach)
- Miękki transporter (miałem plastikowy ale ten miękki jest bardziej przyjazny i jak nie jest zbyt duży to jakoś kot lepiej znosi jazdę samochodem czy czymś tam)
- zapas jedzenia suchego i mokrego
- Szelki (nie obroża jak nie chcemy żeby nam się wyhuśtał jak się o coś zaczepi albo spadnie z pokładu)
- numer telefonu do nas przypięty do obroży (jak da dyla to ktoś zadzwoni - chyba, na razie trzyma się jachtu)
- Zaszczepić przed wyjazdem obowiązkowo !!!
- Zabezpieczyć kota na kleszcze i inne ustrojstwa (taki fajny płyn do tego jest)
- jakaś zabawka ? żartowałem ... na jachcie jest tyle linek a na Mazurach tyle komarów do łapania że nie ma co brać zabawki :)


A teraz kilka zdjęć :




 Wieczorny obchód pokładu
 Każde miejsce do spania jest dobre


Nie każde wejście na jacht się udaje. W laminat ciężko wbić pazury :)


O Meluzynie będzie można pisać jak będzie się z nią coś działo :)
Pozdrawiam
Paweł


A poczekajcie !!! coś tam się ostatnio się działo !!!  mam środek wycięty ! :D zapomniałem ! w środku fajnie ale jeszcze dużo roboty...









 I kuchenka też już kupiona (ta z Juli jak 90 % fantów na jacht) Full bayera i wgl pięknie grzeje !



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz