.

.

niedziela, 25 stycznia 2015

Totalne dno !!! - i to podwójne

Czas rozliczyć się z budowy.

                                    

Na chwilę obecną skończone jest obło oraz dno które trzeba jeszcze zukosować.

Co się stało z obłem na dziobie które tak spędzało  mi sen z powiek ? Otóż po kolei. Błąd polegał na zbyt mocnym przycięciu listew dennych. Jakoś tak wyszło że przy układaniu ich haczyły o drzwi od garażu (miejsca ile mam tyle mam) ułańską fantazją biorę wyżynarke jeszcze raz polecam model z grzybkowym uchwytem 730 W z Juli. 200 zł a tyle radości. Z tym że akurat ta radość odbiła się czkawką później. Z 5 centymetrów zbyt krótkiej wyszło że nie da się dogiąć pasa sklejki ani 9mm ani 5 ani nic. Pociąłem sklejkę 9mm na pasy i od środka te 3 pasy połączyłem w jedno. Z początku się bałem że wszystko się rozleci ale jak widać trochę miłości oraz siły sprawiło że po wykręceniu wszystkich wkrętów pasy trzymały się na samym kleju. Z wzmocnieniem już będzie nie do zniszczenia. Całość niczym Michał Anioł wyrzeźbiłem żeby jako tako przypominało piękne obło. Dla pewności położę jeszcze 2 warstwy maty na ten element wedle zaleceń Janusza. Montaż wzmocnień nie był łatwy ponieważ trzeba było wejść do przedziału zderzeniowego. Klej kapie na głowę w plecy wbijają się wkręty z burt a 10 cm od głowy Grzesiek  szaleje z wiertarką i wkrętami. Udało się. Bez ofiar. No może pół godzinki na łóżku fakira. (podobno dodaje zdrowia i wzmacnia ukrwienie) jako że dobrze się pracowało a temperatura podskoczyła z 9 st C. do bagatela 10 i rosła z każdą chwilą postanowiliśmy wziąć się za dno. Dno poszło jak ta lala najpierw jedna warstwa na kilka wkrętów, następnie druga połączona Epidianem 5 oraz Pac i miliardem wkrętów. Do rozprowadzenia kleju użyłem otrzymaną od taty pacą do ładzenia kafelek. Zęby skróciłem szlifierką i całość hulała jak trzeba. Poszło z 2 kilo kleju na całość. Miało być to zrobione tydzień temu ale cóż... nie da się wszystkiego przewidzieć. Cieszy natomiast że kadłub można uznać za "prawie gotowy do wodowania" niestety dopiero teraz zaczną się wydatki...


Muszę jeszcze raz podziękować Grześkowi który w każdej wolnej chwili mi pomaga :)

Warto też wspomnieć że Laptop od Szekli przeszedł chrzest bojowy. Zleciał mi na beton z dwóch metrów ale nic się nie stało :)












Brak komentarzy:

Prześlij komentarz