.

.

piątek, 20 marca 2015

Nieoczekiwana wizytacja.

Budowa jachtu to istna huśtawka nastrojów. Raz człowiek skacze z radości a raz go trafia szlag. I ten drugi aspekt od kilku dni mi towarzyszył. A to nie ma okucia a to prośby o sponsoring spotykają się ze ścianą a to człowiek patrzy w kalendarz i myśli cholera to koniec marca !!! przecież dopiero był styczeń....

Jednak wczoraj szczęśliwa karta obróciła się w moją stronę. Do stoczni Goplanskiej przybyli nieoczekiwani najznakomitsi goście, komisja nadzoru budowy oraz wsparcie i dobre dusze. Mowa tu o Piotrze, Grześku który często mi pomaga oraz Oli która też mówi że pomoże ale jakoś się miga. (Ola za tydzień szlifujemy burty !!!) :)



Po wspólnym stwierdzeniu że łódka jest ładna, obowiązkowym piwku na pokładzie oraz pobożnych życzeniach wziąłem się do roboty. Co robiłem ? trochę się nauczyłem nowych rzeczy więc może krótko opiszę :

Wiertnictwo (tym razem nie za ropą) zwłaszcza w metalach twardych było nie lada piętą Achillesową dla mnie. Po złamaniu kilku wierteł oraz prawie spaleniu wiertarki przegięła się pała goryczy i postanowiłem zasięgnąć rady eksperta - wujka google.
Oto co zostało postanowione :
- wiertła muszą być dobre
- chłodzimy je olejem bądź wodą ale ona wychładza za szybko wiertło i z czasem się tępi
- nie naciskać mocno na wiercony otwór to wiertło ma wykonać pracę
-  i to chyba tyle co przeczytałem.

Pojechałem do sklepu kupić wiertło 40 zł/sztuka !!! i to do wywiercenia dwóch otworów niech to .... trudno.

Ustawiłem po raz kolejny stojak na wiertarkę (chyba nikogo już nie zaskoczę że kupiłem go w Juli jak 90% maszyn) Zamocowałem wiertło, woda obok (oleju nie znalazłem) i .... cud ! Wiertło idzie jak w masło. Czy to kwestia krwawicy przelanej na wiertło czy magicznych czarów ? nie wiem ale działa i dobrze.

Kokpit :

Kokpit jak kokpit wcześniej był wycięty więc tylko przesmarować żywicą z pyłem drzewnym i jazda z wkrętami. Złamane wiertło na początku tworzenia wręgów było chyba znakiem. Wczoraj złamałem ostatnie z 50 wierteł. Zostało kilka drobnych elementów, ale można powiedzieć że kres poszywania jest bliski ! niestety oznacza to szpachlowanie i szlifowanie pokładu czego strasznie nie lubię. Ale co zrobisz ?

Nic nie zrobisz...





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz