Z zewnątrz wymalowane
W środku wymalowane (na razie podkładem ale na farbę jeszcze będzie czas)
Więc czas się wziąć za skręcanie wszystkiego do kupy.
Na pierwszy strzał poleciały okucia sterowe podarowane w serdeczności przez Szymona.
Właściwie to nic trudnego z punktu roboty jednak psychicznie przełamać się by zrobić dziurę w mojej ukochanej wyścigówce zajęło sporo czasu. No bo jak ? dziurę ?? to po to tyle czasu głaskałem i lepiłem żeby szczelna była a tu dziurę ???!!! No ale trzeba to trzeba.
Najpierw elegancko wyrysować środek symetrii jachtu. Poszło bez bólu. Później przypominałem sobie że nie zamontowałem kątownika na rufie i w sumie ten kątownik to o kant d...
Plan kryzysowy przewidywał najpierw wywiercenie otworów na dolne okucie później wytrasowanie miejsc na otwory w kątowniku przyłożonym elegancko na rufie (mało wygodne miejsce do roboty, jak przyjdzie coś gmerać na fali to chyba padnę na chorobę morską. Prześwit ok 25 cm także nie napawa do wielkiej przestrzeni roboczej. Z pomocą przyszedł mi Grzesiek z dziwnym wichajstrem do wiercenia pod kątem. Przykręciłem okucie steru do już wywierconych dziur w kątowniku (warto wypruć kieszeń na dobre kobaltowe wiertła i trzymać je z dala od młodszych braci bo wchodzą w stal 316 jak w masło) jak już to było to wywierciłem w dnie dziury na śruby mocujące (6 śrub 5mm) całość zapaćkałem żywicą z pyłem drzewnym i krzemionką koloidalną i skręciłem na zicher.
Okucie steru oczywiście zalałem siką według zaleceń Grześka najpierw lekko skręcić a dziś docisnę na maxa. Dzięki temu stworzy się jakaś turbo uszczelka która nie pozwoli dostać się nawet kropelce wody na rufę :)
Z górą to już poszło w kilka sekund. Przyłożyć, dziury, sika, skręcić amen.
Chyba wodowanie nastąpi szybciej niż zakładałem stąd muszę spiąć tyłek...
Pozdrawiam
Paweł
Przygotowania do samotnych regat przez Atlantyk, Budowa jachtu, kłopoty i przygody.
środa, 16 września 2015
poniedziałek, 14 września 2015
Zbliżamy się do finiszu
Chyba znam pochodzenie słowa wykończenie. Wykończenie jachtu wykańcza wszystko zwłaszcza armatora, jego zasoby finansowe, psychikę, znajomych rodzinę i cokolwiek się da a końca nie widać.
Korzystając z tymczasowego powrotu do Gdańska trochę popracowałem więc warto się wyspowiadać z tego co zaszło :
- środek wyszlifowany, usunięty klej i nadlewki z żywicy po filetowaniu (tu pomógł super multitool)
- podklejenie pokładników które nie dolegały do pokładu z racji montowania na szybko (ogólnie zgodnie z planem) w nich też zostały zrobione przerwy które przydadzą się do wieszania różnych rzeczy)
- odkurzenie (tu pomogła Kasia)
- odkurzenie x 5 (jeden razy nie był zadowalający)
- wymalowanie wnętrza antygrzybicznym środkiem Bondex Wood Preserver
- wymalowanie wszystkiego lakierem gruntującym Epinox 12 (włącznie z kompletem ciuchów i niezabezpieczonymi częściami ciała)
- przygotowanie wcześniej wyciętej sklejki do montażu (te dechy co za łóżko będą robić)
Do zrobienia na ten tydzień zostało
- zmontowanie środka
- wycięcie i sklejenie i pomalowanie płetwy sterowej
- montaż okuć steru (podarowane przez Szymona za co jeszcze raz serdecznie dziękuję)
- znalezienie masztu
- pomierzenie wszystkiego do spawania kosza dziobowego i handrelingów
- przygotowanie szablonu do płetwy balastowej
- pomalowanie wnętrza (jak będzie farba bo coś ostatnio krucho z nią)
Za tydzień znów trzeba wracać na Mazury więc chciałbym zostawić sobie do zrobienia tylko postawienie masztu przykręcenie okuć i płetwy i w drogę !
Obiecałem że na koniec października łódka będzie na wodzie
To będzie !
Pozdrawiam
Paweł
Korzystając z tymczasowego powrotu do Gdańska trochę popracowałem więc warto się wyspowiadać z tego co zaszło :
- środek wyszlifowany, usunięty klej i nadlewki z żywicy po filetowaniu (tu pomógł super multitool)
- podklejenie pokładników które nie dolegały do pokładu z racji montowania na szybko (ogólnie zgodnie z planem) w nich też zostały zrobione przerwy które przydadzą się do wieszania różnych rzeczy)
- odkurzenie (tu pomogła Kasia)
- odkurzenie x 5 (jeden razy nie był zadowalający)
- wymalowanie wnętrza antygrzybicznym środkiem Bondex Wood Preserver
- wymalowanie wszystkiego lakierem gruntującym Epinox 12 (włącznie z kompletem ciuchów i niezabezpieczonymi częściami ciała)
- przygotowanie wcześniej wyciętej sklejki do montażu (te dechy co za łóżko będą robić)
Do zrobienia na ten tydzień zostało
- zmontowanie środka
- wycięcie i sklejenie i pomalowanie płetwy sterowej
- montaż okuć steru (podarowane przez Szymona za co jeszcze raz serdecznie dziękuję)
- znalezienie masztu
- pomierzenie wszystkiego do spawania kosza dziobowego i handrelingów
- przygotowanie szablonu do płetwy balastowej
- pomalowanie wnętrza (jak będzie farba bo coś ostatnio krucho z nią)
Za tydzień znów trzeba wracać na Mazury więc chciałbym zostawić sobie do zrobienia tylko postawienie masztu przykręcenie okuć i płetwy i w drogę !
Obiecałem że na koniec października łódka będzie na wodzie
To będzie !
Pozdrawiam
Paweł
wtorek, 25 sierpnia 2015
Meluzyna
Zaczyna to przypominać pierwotny projekt. Projekt który był trzymany w tajemnicy.
Została do wysmarowania syrenka ale jeszcze nie znalazłem artysty który by ją wykonał. Pomalowałem jacht 3x podkład epoksydowy marki Hempel, 3x góra oraz 4x burty i dno farba poliuretanowa marki International oraz 1x czarne zdobienia zaprojektowane przez arch. Filipa Welza mojego serdecznego przyjaciela który chyba ma mnie ostatnio dość.
Swoją drogą Filip ma dziś urodziny a więc wszystkiego najlepszego :)
Zauważyłem ważną tendencje farba bardzo niszczy się od słońca więc jak kto może niech setkę chowa w cień.
Poniżej kilka zdjęć :)
pozdrawiam
pozdrawiam
Paweł
środa, 29 lipca 2015
Jak wygląda praca skipera ?
https://youtu.be/NWxI7L6k4zQ
No nie będę opowiadać jak dużo to pracy i ile to przeszkód ;)
Ostatnia załoga skleciła fajny film. Na tyle fajny że postanowiłem się nim z wami podzielić :)
Pozdrawiam
Paweł
wtorek, 21 lipca 2015
Pływanie z kotem
Tyle roboty że nie ma kiedy pisać...
U mnie w miarę ok. Z tego co wiem Meluzyna stoi u rodziców i czeka na lepsze czasy aż wrócę z roboty. Na razie myślę o zamówieniu masztu ale musi to jeszcze chwilę poczekać.
W zadość uczynienie wszystkim śledzącym opiszę jak to bujam się od miesiąca z moim towarzyszem niedoli. Otóż z racji równego podziału obowiązków w domu musiałem zaopiekować się kotem. Jako że od Maja mieszkam na jachcie to i kot znalazł tu swój dom. Tak ! prawdziwy kot ! taki z czterema łapami co goni myszy, żaby, wierny degustator wszystkiego co w portach złowią wędkarze i taki który niby jest głuchy ale dźwięk otwieranej puszki usłyszy z kilometra jak nie lepiej.
Buran (bo tak się nazywa, imię te nosiła perska księżniczka), mimo powszechnej że koty są przywiązane do miejsca raczej przywiązuje się do ludzi (zwłaszcza tych którzy zapełniają mu michę). Po pierwszym rejsie na Majówkę już wiedziałem że jacht to raj dla mojego kota. Tyle miejsc ! Tyle drapaka! no i jaskółki w których można się schować... no i tylu ludzi którzy ze zdziwioną miną mówią o ! To kot ! i odpowiedź zawsze ta sama "tak tak to jest kot" - pana kot ? - tak mój... - i on pływa ??!! - Nie ... koty nie lubią pływać ale ten akurat to wyśmienity żeglarz. Ironiczny tekst ale od początku jego pisania już miałem na pokładzie 3 gości w sprawie kota :) miło :)
No i żeby nie przedłużać i opowiadać jak to fajnie jak to pięknie i cudownie - bo tak jest kilka suchych faktów o tym co przygotować na rejs z kotem
Z informacji technicznych :
- Kot w szelkach musi być wraz z przyczepionym numerem telefonu
- Kuwetę warto przykleić do podłogi i mieć z wyższą burtą co by się nie sypało na przechyłach
- Do kuwety obowiązkowo żwirek sylikonowy (inne strasznie śmierdzą)
- Trzeba pilnować by woda była w misce i nie zamykać jachtu szczelnie tak samo jak samochodu w upały !!!
- Lepiej trzymać na smyczy na dzikich miejscach (raz Buran pobił się z lisem - rudy przegrał no ale..)
- Pierwszy dzień lepiej odpuścić z szaleństwami na wodzie. Niech się oswoi z ruchem jachtu.
Co warto mieć :
- Kuweta + żwirek sylikonowy
- Micha na wodę i szamę (podgumowana co by nie jeździło na przechyłach)
- Miękki transporter (miałem plastikowy ale ten miękki jest bardziej przyjazny i jak nie jest zbyt duży to jakoś kot lepiej znosi jazdę samochodem czy czymś tam)
- zapas jedzenia suchego i mokrego
- Szelki (nie obroża jak nie chcemy żeby nam się wyhuśtał jak się o coś zaczepi albo spadnie z pokładu)
- numer telefonu do nas przypięty do obroży (jak da dyla to ktoś zadzwoni - chyba, na razie trzyma się jachtu)
- Zaszczepić przed wyjazdem obowiązkowo !!!
- Zabezpieczyć kota na kleszcze i inne ustrojstwa (taki fajny płyn do tego jest)
- jakaś zabawka ? żartowałem ... na jachcie jest tyle linek a na Mazurach tyle komarów do łapania że nie ma co brać zabawki :)
A teraz kilka zdjęć :
Wieczorny obchód pokładu
Każde miejsce do spania jest dobre
Nie każde wejście na jacht się udaje. W laminat ciężko wbić pazury :)
O Meluzynie będzie można pisać jak będzie się z nią coś działo :)
Pozdrawiam
Paweł
A poczekajcie !!! coś tam się ostatnio się działo !!! mam środek wycięty ! :D zapomniałem ! w środku fajnie ale jeszcze dużo roboty...
I kuchenka też już kupiona (ta z Juli jak 90 % fantów na jacht) Full bayera i wgl pięknie grzeje !
U mnie w miarę ok. Z tego co wiem Meluzyna stoi u rodziców i czeka na lepsze czasy aż wrócę z roboty. Na razie myślę o zamówieniu masztu ale musi to jeszcze chwilę poczekać.
W zadość uczynienie wszystkim śledzącym opiszę jak to bujam się od miesiąca z moim towarzyszem niedoli. Otóż z racji równego podziału obowiązków w domu musiałem zaopiekować się kotem. Jako że od Maja mieszkam na jachcie to i kot znalazł tu swój dom. Tak ! prawdziwy kot ! taki z czterema łapami co goni myszy, żaby, wierny degustator wszystkiego co w portach złowią wędkarze i taki który niby jest głuchy ale dźwięk otwieranej puszki usłyszy z kilometra jak nie lepiej.
Buran (bo tak się nazywa, imię te nosiła perska księżniczka), mimo powszechnej że koty są przywiązane do miejsca raczej przywiązuje się do ludzi (zwłaszcza tych którzy zapełniają mu michę). Po pierwszym rejsie na Majówkę już wiedziałem że jacht to raj dla mojego kota. Tyle miejsc ! Tyle drapaka! no i jaskółki w których można się schować... no i tylu ludzi którzy ze zdziwioną miną mówią o ! To kot ! i odpowiedź zawsze ta sama "tak tak to jest kot" - pana kot ? - tak mój... - i on pływa ??!! - Nie ... koty nie lubią pływać ale ten akurat to wyśmienity żeglarz. Ironiczny tekst ale od początku jego pisania już miałem na pokładzie 3 gości w sprawie kota :) miło :)
No i żeby nie przedłużać i opowiadać jak to fajnie jak to pięknie i cudownie - bo tak jest kilka suchych faktów o tym co przygotować na rejs z kotem
Z informacji technicznych :
- Kot w szelkach musi być wraz z przyczepionym numerem telefonu
- Kuwetę warto przykleić do podłogi i mieć z wyższą burtą co by się nie sypało na przechyłach
- Do kuwety obowiązkowo żwirek sylikonowy (inne strasznie śmierdzą)
- Trzeba pilnować by woda była w misce i nie zamykać jachtu szczelnie tak samo jak samochodu w upały !!!
- Lepiej trzymać na smyczy na dzikich miejscach (raz Buran pobił się z lisem - rudy przegrał no ale..)
- Pierwszy dzień lepiej odpuścić z szaleństwami na wodzie. Niech się oswoi z ruchem jachtu.
Co warto mieć :
- Kuweta + żwirek sylikonowy
- Micha na wodę i szamę (podgumowana co by nie jeździło na przechyłach)
- Miękki transporter (miałem plastikowy ale ten miękki jest bardziej przyjazny i jak nie jest zbyt duży to jakoś kot lepiej znosi jazdę samochodem czy czymś tam)
- zapas jedzenia suchego i mokrego
- Szelki (nie obroża jak nie chcemy żeby nam się wyhuśtał jak się o coś zaczepi albo spadnie z pokładu)
- numer telefonu do nas przypięty do obroży (jak da dyla to ktoś zadzwoni - chyba, na razie trzyma się jachtu)
- Zaszczepić przed wyjazdem obowiązkowo !!!
- Zabezpieczyć kota na kleszcze i inne ustrojstwa (taki fajny płyn do tego jest)
- jakaś zabawka ? żartowałem ... na jachcie jest tyle linek a na Mazurach tyle komarów do łapania że nie ma co brać zabawki :)
A teraz kilka zdjęć :
Wieczorny obchód pokładu
Każde miejsce do spania jest dobre
Nie każde wejście na jacht się udaje. W laminat ciężko wbić pazury :)
O Meluzynie będzie można pisać jak będzie się z nią coś działo :)
Pozdrawiam
Paweł
A poczekajcie !!! coś tam się ostatnio się działo !!! mam środek wycięty ! :D zapomniałem ! w środku fajnie ale jeszcze dużo roboty...
I kuchenka też już kupiona (ta z Juli jak 90 % fantów na jacht) Full bayera i wgl pięknie grzeje !
środa, 20 maja 2015
Co się dzieje z Meluzyną ?
Sprawozdanie z ostatnich tygodni niepisania :)
Meluzyna stoi na kołkach pod domem rodziców, ma dopiero 1 warstwę poliuretanu Hempla TopCoat biały, w środku zrobione denniki, dwie hund koje, gdzieś tam zarys szafki, czyli prawie prawie i niestety prawie zrobione.
Czas niestety się skończył... budowa wróci dopiero po wakacjach (chłopaki już w większości się pewnie pobudują)
Ale nie ma co płakać, rozpoczął się sezon a wraz z nim rejsy rejsy i jeszcze raz rejsy :)
Tydzień temu Sztokholm - Oxelosund
Wczoraj Giżycko dzisiaj Ryn. Piękny rejs z CSC Adventure Academy ! trochę o rejsie można poczytać na ich stronie :) http://csc.org.pl/
Smutno że Meluzyna nie stoi jeszcze na wodzie, mam nadzieje że na jesieni sprawdzę ją w trochę cieplejszych wodach niż Bałtyk :) Wszystko przed nami !
Ahoj !
Paweł
ps, Zdjęcia z kokpitem leżą na dnie Bałtyku więc wrzucam inne :)
Meluzyna stoi na kołkach pod domem rodziców, ma dopiero 1 warstwę poliuretanu Hempla TopCoat biały, w środku zrobione denniki, dwie hund koje, gdzieś tam zarys szafki, czyli prawie prawie i niestety prawie zrobione.
Czas niestety się skończył... budowa wróci dopiero po wakacjach (chłopaki już w większości się pewnie pobudują)
Ale nie ma co płakać, rozpoczął się sezon a wraz z nim rejsy rejsy i jeszcze raz rejsy :)
Tydzień temu Sztokholm - Oxelosund
Wczoraj Giżycko dzisiaj Ryn. Piękny rejs z CSC Adventure Academy ! trochę o rejsie można poczytać na ich stronie :) http://csc.org.pl/
Smutno że Meluzyna nie stoi jeszcze na wodzie, mam nadzieje że na jesieni sprawdzę ją w trochę cieplejszych wodach niż Bałtyk :) Wszystko przed nami !
Ahoj !
Paweł
ps, Zdjęcia z kokpitem leżą na dnie Bałtyku więc wrzucam inne :)
piątek, 24 kwietnia 2015
Pustka w środku
Na pokładzie schną już 3 warstwy podkładu, jacht leży na drewnianej ramie która będzie pomocna w transportowaniu go z garażu na zewnątrz, ma być malowana na biało a czarne chmury zbierają się nad Stocznią Goplańska... nie podoba mi się to :(
Korzystając z weny poćwiczyłem trochę obsługę kamery i sklepałem kilka ujęć w jedną całość. Kurcze ciężko uwierzyć po takim czasie że robota jest na wykończeniu... :)
jeszcze trochę !
pozdrawiam
Paweł
Korzystając z weny poćwiczyłem trochę obsługę kamery i sklepałem kilka ujęć w jedną całość. Kurcze ciężko uwierzyć po takim czasie że robota jest na wykończeniu... :)
jeszcze trochę !
pozdrawiam
Paweł
Subskrybuj:
Posty (Atom)

































