.

.

czwartek, 26 listopada 2015

Zaniedbałem oj... zaniedbałem

Kochany Pamiętniczku !


Jakoś tak się zdarzyło że dawno nic nie pisałem. Czasu mało, działo się dużo czas to nadrobić.

Otóż tak ... Meluzyna na wodzie od miesiąca ! Zwodowana ochrzczona opita i opływana. Pływa jak ta lala, wręcz nie spodziewałem się że uda mi się stworzyć aż tak dobrą łódkę. Lecz zanim zdążyła posmakować słonej wody trzeba było przygotować wszystko wcześniej i tak ....

Wkleiłem pilers (w końcu) a pod niego na szczęście włożyłem chorwacką monetę. Czemu chorwacką ? ano dla tego że taka była i mam nadzieje że odczaruje moje fatum do ściągania na siebie sztormów.
Poza pilersem raczej w środku nic nie robiłem. Tyle co podkładki i pełno śrub wystaje ale to od pokładu.


Pokład : Wkręciłem knagi (3) oraz hand relingi (gdzie bądź) z nimi to nawet fajnie wyszło, ponieważ robiłem je z Grzesiem za 23.45 i były to najszybsze, najfajniejsze, najbardziej przydatne hand relingi z jakimi miałem przyjemność. Plan prosty : wyciąć szablon, odrysować, wyciąć wyrzynarką kanty poprawić frezarką i cześć ! Malowałem je już na pokładzie (co było głupotą) ale czas gonił. Ostatecznie zostały koloru czarnego. Z  miejsc gdzie mi ich brakuje to ścięcia w kokpicie. Jak wyciągnę meluzynę z wody to dorobię.




Maszt : Z masztem to były przygody... najpierw kosztował dużo. Niestety trzeba było się wypstrykać z kasy... ale był ! Miał być... tak by zdążyć na wstęgę Zatoki Gdańskiej. Nie było... przez kolejny miesiąc. A jak przyszedł to nie taki jaki chciałem więc trzeba będzie przerabiać. Już na pewno nie w tej firmie (bo fuszera jakich mało) ale trzeba będzie.

Wanty (też wyszła kicha bo kupiłem miękkie, chyba ktoś takie podał albo gdzieś informacja zmieniła się w głuchy telefon tak czy siak działają będą na zapasowe. (warto końcówki zalać sylikonem bo lubią rdzewieć mimo A4.

Żagle : Żagle odbierałem w ostatniej chwili w dniu wodowania. Pojechałem do Kamienicy Królewskiej do państwa Sawko gdzie czekały moje czarne, piękne oraz uszyte z miłością żagle. Temat jest to na osobny artykuł jednak korzystając z okazji chciałbym jeszcze raz podziękować za możliwość korzystania z tak wspaniałych żagli. Jak długo pływam (a dużo pływam) nie widziałem tak idealnie skrojonych, porządnych i perfekcyjnych żagli. Petarda !!! Jak ktoś lubi mieć porządnie i dobrze do polecam http://oceansails.pl/

Wodowanie ... właściwie to nic nie pamiętam. Wiem że łódkę zawiozłem w nocy bo wystawała za przyczepę i że dźwig nie był aż tak drogi, ale stres zeżarł mnie w całości. Przez głowę przechodziły myśli że właściwie ta łódka dotknie wody i zatonie, albo pęknie w pół i tyle widzieli pół roku roboty. Z pomocom przyszło kilku kolegów, którzy właśnie kończyli rejs. Co ciekawe moment wodowania okazał się całą kwintesencją żeglarstwa. Może nie grały szanty a delikatna bryza była raczej szkwalistym powiewem kołyszącym jacht tak ze ciężko było natrafić na balast, ale jak tylko zaczęliśmy robić zbiegło się kilka osób z portu. Później więcej i więcej. Każdy wiedział co to za łódka i jak powstała. Ludzie przekazywali sobie informacje że to Maderskiego że Atlantyk że taka malutka a czeka ją wielki świat. Co śmieszniejsze w pewnym momencie ktoś zabrał mi z ręki pistolet z uszczelniaczem i sam biegał wokół płetwy i lał. Filipowi ktoś zabrał klucz do szpilek. I tak oblężeni przez ludzi z portu zostaliśmy pozbawieni pracy. A mówią ze się nic nie dzieje samo. Nie wiem czy dziękowałem ale jeśli ktoś z was to czyta to dziękuję bo daliście mi dużo wiary w powodzenie projektu :)




Później filip latał... tak żeby sprawdzić czy nie leci woda. Kiedyś jak remontowałem inny jacht to po remoncie woda poszła strumieniem ze skrzynki. A tu ani kropelki Yupii !!!  Sucho jak pieprz.
W międzyczasie przepchnęliśmy się port dalej i stawialiśmy maszt i ster. W międzyczasie wyszedł do nas jakiś pan z "Malajki" i opowiadał o tym jak Szymona odbierał na Martynice i wiele innych ciekawych rzeczy. Trzeba będzie jeszcze podejść pogadać bo mądrze mówił.
A później trafiliśmy do AKM... i na Bosmana... który powiedział że żadnego bankietu z wodowania nie będzie i już. Nie wiem jak to później wyszło ale chrzest jak najbardziej był i to ładny i fajny i było pięknie i tak jak trzeba.
Więc na wodę : Pierwsze rejsy tyle o ile przepłynąć się w te i z powrotem żeby sprawdzić czy faktycznie nie tonie, nie pęka. Wszystko działa. Żagle napędzają malutką jak mobil wyścigowy. O ile wieje. Zostało przeprowadzone także próbne wejście na mieliznę (przypadkiem) ale obeszło się bez ofiar i strat.
Pierwszy rejs morski. Z Filipem ruszyliśmy na morze ! Właściwie na Zatokę Gdańską. Wszystko małymi kroczkami. Filip cieszył się wspaniale pływającym jachtem a ja biegałem jak głupi co chwile przerzucając mandżur w środku i sprawdzając czy nie toniemy jak tylko coś stukało. To stukanie było spowodowane szklaną butelką która przewalała się z prawa na lewo i stukała o burtę. Po godzinie byliśmy pod Gdynią a że pływało się dobrze szybko zwrot i kurs na Hel. Chyba domeną Setkowiczów zostanie to, że bosmani w portach patrzą się na wariatów a listę pytań można śmiało wrzucić do działu FAQ. Takie małe ? To pływa ? Przez Atlantyk ?! Samemu ?! tak dokładnie... ale zanim człowiek rzuci się na głęboką wodę warto żeby pobujał się po zatoce, zalewie czy gdziekolwiek gdzie nic nie chcę go rozjechać. Żeby się obył z jachtem i przekonał się czego mu tak na prawdę na nim potrzeba. Perspektywa która zmienia się między garażem a wodą jest kolosalna a człowiek nawet nie zdaje sobie sprawy z tego co właściwie jest mu potrzebne na takim jachcie. Co na helu i co było dalej napiszę później bo czas iść do pracy :)
Więcej informacji i szybciej pojawiają się na Facebook zapraszam do polubienia tutaj :Meluzyna :)

Pozdrawiam
Paweł Plichta

5 komentarzy:

  1. Nareszcie relacja uzupełniona :))
    Gratulacje! Piękna łódka wyszła, a i żagle wspaniale się prezentują.

    Pozdrawiam
    Tomek Chilicki

    OdpowiedzUsuń
  2. Swietnie sie prezentuje i te zagle :) Panie Pawle czy jest mozliwosc kontaktu z panem bo przymierzam sie rowniez do budowy takiego cuda i mam kilka pytan odnosnie tego. Bylbym niezmiernie wdzieczny

    Oskar
    florianinioskar@gmail.com

    OdpowiedzUsuń