.

.

środa, 13 kwietnia 2016

Wypełnienie masztu, nowy stary dom, latanie

Co się ze mną działo w kolejności chronologicznej.

Odebrałem moją stokrotkę na kolejne pół roku. Fajnie czuć wchodząc na jacht że wróciło się do domu. Takiego małego, pływającego za to pełnego przygód i wspomnień.


Prześwięciłem motocykl na kolejny sezon. Jak się okazało daremne próby podtrzymania jego świetności pobożnymi życzeniami spełzły na niczym. Tego samego dnia na autostradzie coś się popsuło. Co ? nie mam pojęcia....


Ostatnio zacząłem realizować listę rzeczy do zrobienia przed śmiercią. Jedną z nich była nauka latania. Na razie Paralotnia, jednak na kolejny strzał idzie już awionetka. Jeśli ktoś by się martwił że wybieram się na drugą stronę uspokajam - lista jest tak długa że nie prędko to nastąpi.
Latanie każdemu polecam ! bardzo uspokaja zwłaszcza po zimie spędzonej za biurkiem. 



Wypełnienie masztu.

Dorwałem starą lampkę biurową z zasilaczem i rozebrałem. Zrobiłem prowizoryczny stelaż (coś działającego jak piła moja-twoja z naciągiem na pas transportowy.


Na wyrzynarce stołowej wyciąłem szablon masztu (Szymon proponował bym odciął 1cm masztu i od niego odrysował ale uznałem że spróbuję inną metodą.)

Wyciągnąłem ze starego Fendera strunę stalową (może być również drut oporowy) 
Cały cyrk złożyłem do kupy naciągnąłem strunę i jazda.



Materiał z którego wycinałem to pianka poliuretanowa (jest plastyczna, nie sypie się jak styropian i ma 2 % nasiąkliwości /24h gdy jest w pełni zanurzona w wodzie.)

Reasumując składniki do zrobienia noża do cięcia na gorąco :

- zasilacz - może być 12v od lampki biurkowej.
- kilka fragmentów drewna by złożyć stelaż.
- przewody którymi podepniemy zasilacz z obu stron struny,
- drut oporowy albo strunę od gitary (ostrożnie z naciągiem)

Nie było to takie trudne jak się wydawało :) 


Pozdrawiam 
Paweł !

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz