.

poniedziałek, 23 marca 2015

600 Dni do startu... poszycie zamknięte !!!

W sobotę wybiło na zegarze regatowym 600 dni do startu w SPA 2016. Akurat złożyło się na tę okazję totalne zamknięcie poszycia. Nie było łatwo spasować ostatnie elementy ale jakoś poszło. Czas zabrać się za sklejenie rantów oraz zaszpachlowanie śrubek i laminujemy górę :)

Sezon zbliża się wielkimi krokami i czasu coraz mniej.
W sobotę pomógł mi Grzesiek oraz moja Kasia która wzięła się za dekoracje (szlifowanie ) wnętrz :)

wnętrz :)

piątek, 20 marca 2015

Nieoczekiwana wizytacja.

Budowa jachtu to istna huśtawka nastrojów. Raz człowiek skacze z radości a raz go trafia szlag. I ten drugi aspekt od kilku dni mi towarzyszył. A to nie ma okucia a to prośby o sponsoring spotykają się ze ścianą a to człowiek patrzy w kalendarz i myśli cholera to koniec marca !!! przecież dopiero był styczeń....

Jednak wczoraj szczęśliwa karta obróciła się w moją stronę. Do stoczni Goplanskiej przybyli nieoczekiwani najznakomitsi goście, komisja nadzoru budowy oraz wsparcie i dobre dusze. Mowa tu o Piotrze, Grześku który często mi pomaga oraz Oli która też mówi że pomoże ale jakoś się miga. (Ola za tydzień szlifujemy burty !!!) :)



Po wspólnym stwierdzeniu że łódka jest ładna, obowiązkowym piwku na pokładzie oraz pobożnych życzeniach wziąłem się do roboty. Co robiłem ? trochę się nauczyłem nowych rzeczy więc może krótko opiszę :

Wiertnictwo (tym razem nie za ropą) zwłaszcza w metalach twardych było nie lada piętą Achillesową dla mnie. Po złamaniu kilku wierteł oraz prawie spaleniu wiertarki przegięła się pała goryczy i postanowiłem zasięgnąć rady eksperta - wujka google.
Oto co zostało postanowione :
- wiertła muszą być dobre
- chłodzimy je olejem bądź wodą ale ona wychładza za szybko wiertło i z czasem się tępi
- nie naciskać mocno na wiercony otwór to wiertło ma wykonać pracę
-  i to chyba tyle co przeczytałem.

Pojechałem do sklepu kupić wiertło 40 zł/sztuka !!! i to do wywiercenia dwóch otworów niech to .... trudno.

Ustawiłem po raz kolejny stojak na wiertarkę (chyba nikogo już nie zaskoczę że kupiłem go w Juli jak 90% maszyn) Zamocowałem wiertło, woda obok (oleju nie znalazłem) i .... cud ! Wiertło idzie jak w masło. Czy to kwestia krwawicy przelanej na wiertło czy magicznych czarów ? nie wiem ale działa i dobrze.

Kokpit :

Kokpit jak kokpit wcześniej był wycięty więc tylko przesmarować żywicą z pyłem drzewnym i jazda z wkrętami. Złamane wiertło na początku tworzenia wręgów było chyba znakiem. Wczoraj złamałem ostatnie z 50 wierteł. Zostało kilka drobnych elementów, ale można powiedzieć że kres poszywania jest bliski ! niestety oznacza to szpachlowanie i szlifowanie pokładu czego strasznie nie lubię. Ale co zrobisz ?

Nic nie zrobisz...





poniedziałek, 16 marca 2015

Zamknij dziób !!!


To zamknąłem... i to w terminie :)

W sobotę z rana zapakowałem rzeczy oraz kota do samochodu i ruszyłem do stoczni Goplańskiej dalej (choć powoli się już trochę odechciewa) tworzyć moją Meluzynę. Po w "Dźwigni" zaopatrzyłem się w śruby do okucia steru oraz sztagownika. Szybki porządek, przegląd chemii tu powstała zagadka niczym dla prawdziwego Kipera. Jak rozróżnić TFF od PAC ?  chyba mi się udało.

Przyjechał Grzesiek ! samemu to ciężko by było poradzić sobie z tym całym rozgardiaszem. Wycięliśmy fordeck oraz sztagownik ! szlif polera i się błyszczy jak.... ta lala ;)






Jeśli ktoś w dzieciństwie lubił grę Tetris mógł wykazać się w układaniu styropianu. Na sam dół resztki i odpady poukładane jak najciaśniej później płyty z cienkiego styropianu (takie miałem) a na górę wspaniała, podarowana przez Grześka pianka nienasiąkliwa której wielkie kawałki będę mógł wyciągnąć przez luk rewizyjny przy naprawie sztagownika (oby jej nie było) czy chociaż by przy montowaniu knag.








Przed przykręceniem pokładu został od spodu pomalowany epinoxem 12 wszystko zasmarowane żywicą z utwardzaczem i co by nie płynęło krzemionką koloidalną ? i gotowe :)

Miała być zrobione też rufa a tu lipa...  czasu starczyło tylko na dziób ale i tak jest dobrze :)

Dla ciekawostki Stocznie Goplańską odwiedził Łukasz - właściciel bolidu "Gringo". Wyśmiał termin wodowanie (koniec kwietnia) ale powiedział ze konstrukcja jest dobrze zrobiona co mnie ucieszyło.

Co do terminu wodowania ... zdążę, wierzę w to i tak będzie !

Czekam teraz na wizytację Piotra właściciela Atoma może on spojrzy bardziej przychylnym wzrokiem na harmonogram prac :)

piątek, 13 marca 2015

Meluzyna znów górą !!!

Trochę ostatnio zaniedbałem bloga więc postaram się to nadrobić.

Pracy w tygodniu było dużo, niekoniecznie związanej z jachtem.
Co do jachtu to sprawy mają się następująco. Znów jacht stoi na dnie. Ma polaminowane burty oraz wstępnie polakierowane farbą podkładową którą dobry człowiek w dobrej cenie mi podarował :)

Wstępnie meluzyna została wy szpachlowana jednak coś z tym poszło nie tak.... powody mogą być dwa :
1. Coś popsułem przy mieszaniu - wielce prawdopodobne
2. Mikrosfera (nie mylić z mikrobalonami) nie nadaje się do ładnego szpachlowania jachtu - tak twierdzą znawcy którzy przeżyli horror idealnego gładzenia setki.

Może jedno i drugie :)

Na razie szpachlowanie pozostawiam do czasu zamknięcia całego poszycia. Skoro jestem już szczęśliwym posiadaczem stali 316 biorę się za okucia no i poszukiwanie styropianu.


Wracam do pracy
Pozdrawiam
Paweł















wtorek, 10 marca 2015

O laminowaniu co nie co


Jakby to powiedzieć... królem laminowania to nie jestem.

Właściwie to był mój pierwszy kontakt z życicą o takim metrażu. Wcześniej jakieś drobne małe wstawki. Po tych przygodach czuję się specjalistą jeśli chodzi o laminowanie małych jednostek mających przepłynąć Atlantyk.


Na wstępie warto wymienić kilka praw dla początkujących.

1. Im prościej tym lepiej - poznałem opinie kilku specjalistów i kilku garażowych Mietków  z perspektywy czasu im mniejsza wiedza o laminowaniu tym bardziej skomplikowaną technologię próbują wcisnąć
2. Nie dziabdziać się. Czyli z laminatem jak z glazurą najpierw kleimy całe płaty a małe duperele doklejamy później.
3. Ile szkutników tyle technologii - lepiej poczytać kartę techniczną tam jest wszystko napisane

Warto jeszcze wspomnieć że najlepiej poprosić kogoś o pomoc. Samemu nie tylko smutno ale i ciężko idzie ta robota.


Łączenia klejone kilkoma cieńszymi pasami (ok 200g/m2) i taką cienką tkaninę wedle zaleceń Piotra z Atoma przykleiłem na taśmę papierową i przesączałem od góry (bez wstępnego nasączania sklejki)
Cienką tkaninę można w łatwy sposób przesączyć.

Tkaninę główną 450 g/m2 kładłem na wstępnie nasączoną sklejkę z racji jej grubości. Łatwo i ładnie nasiąkła żywicą i nie było problemu z jej przyleganiem do sklejki. Smarowanie żywicą po sklejce pomaga przesączyć materiał jednak układnie na tym tkaniny jest problematyczne.

Żywice :
Najrzadszą stąd wydaje się najlepszą Epidian 6011 (inne firmy mają swoje nazwy)

Utwardzacz :
 TFF - gęsty jak miód, szybko wiążę dodajemy 24 % wagowo
ET - rzadki, dłuższy czas wiązania  dodajemy 18 % wagowo

Jeśli chcemy kłaść większe kawałki, mamy wolną rękę bądź panuje upał (mi to niestety nie groziło) lepiej dać utwardzacz o dłuższym czasie wiązania. Można na spokojnie pracować i nie przejmować się że ostatnie półtorej minuty do żelowania.

Temperatura : odgrywa istotną rolę nie tylko w tempie utwardzania ale także jeśli chodzi o jakość i moc łączenia. Wymagane 16 stopni lepiej spełnić ponieważ w przeciwnym wypadku wyglądać będzie niby tak samo jednak wytrzymałość będzie dużo dużo mniejsza. Dobrze jest odżałować kilka złotych na dogrzanie pomieszczenia (mnie za 3 miesiące grzania piecykiem olejowym wyniosło ok 1000 zł) więc na czas pracy powiedzmy wydamy 20 zł góra.

Po utwardzeniu żywicy szlifierka, nożyk do łapki i tam gdzie powstały bąble wycinamy i nakładamy łatki. Co dalej ?

Nie mam bladego pojęcia. Jak zrobię to napiszę :)






czwartek, 5 marca 2015

Wracamy po przerwie ! :)



Nie żeby nic się nie działo.




W ostatnim czasie poprawiłem trochę formę, pobiłem swój życiowy rekord i ukończyłem bieg piastów na 62 pozycji w kategorii 20 - 30 lat (50 km) no i .... znalazłem kolejnego sponsora !!! :)








Firma Yacht Constructions z Gdańska ofiarowała mi stal 316 niezbędną do wyprodukowania sztagownika, podwięzi wantowych oraz innych elementów które jestem w stanie wykonać sam. Wielkie podziękowania należą się Panu Damianowi za pomoc.


Wczoraj wróciłem do laminowania. Znów życie pokazało ze królem laminatów to ja nie jestem, ale jakoś poszło. Pewnie kilka bubli do załatania wyjdzie ;) mam nadzieje dziś skończyć laminowanie i zacząć myśleć o szpachli. Dla przypomnienia zestaw podstawowy tkanina proszkowa 400g/m Epidian 6011 + Tff

czwartek, 19 lutego 2015

Czas na przerwe

Po 3 miesiacach pracy. Lataniu z roboty do garazu i siedzeniu do nocy czas na maly odpoczynek. Laminowaniem zajme sie juz w Marcu :)
Do zobaczenia :)